Jak przygotować auto do wyceny, żeby dostać więcej

Kilka rzeczy, które realnie podnoszą cenę, i kilka takich, które tylko kosztują czas. Praktyczna lista przed sprzedażą.

Nie chodzi o polerowanie lakieru. Chodzi o to, żeby kupujący nie musiał doliczać ryzyka do swojej wyceny — bo każda niepewność zjada Twoją cenę.

Co realnie podnosi kwotę

Komplet dokumentów. Dowód rejestracyjny, karta pojazdu, jeśli była wydana. Brak dowodu to kilka dni zwłoki i zawsze niższa oferta.

Drugi kluczyk. Wyrobienie brakującego to koszt od kilkuset złotych w górę, zależnie od modelu. Jeśli masz oba, powiedz o tym.

Historia serwisowa. Nawet niekompletna książka albo plik faktur z warsztatu pokazuje, że auto było pilnowane. Przy egzemplarzu z dużym przebiegiem to realna różnica w cenie.

Komplet opon. Drugi zestaw na felgach ma wartość sam w sobie. Nie zostawiaj go w garażu, jeśli chcesz, żeby wliczono go do ceny.

Uczciwy opis usterek. To brzmi wbrew intuicji, ale działa. Kupujący, który zna problem, wycenia go konkretnie. Kupujący, który podejrzewa ukrytą wadę, wycenia najgorszy możliwy scenariusz.

Co zrobić przed przyjazdem

Zrób cztery zdjęcia: przód pod kątem, tył, wnętrze od strony kierowcy i licznik z widocznym przebiegiem. Jeśli auto ma widoczne uszkodzenie, korozję albo świecące kontrolki, dorzuć zdjęcie tego miejsca.

Dobre zdjęcia pozwalają podać konkretną cenę przez telefon zamiast widełek. Oszczędzają też obu stronom dojazdu, gdy oczekiwania się rozmijają.

Uprzątnij wnętrze. Nie chodzi o wygląd, tylko o to, żeby dało się obejrzeć stan tapicerki i sprawdzić, czy nie ma śladów zawilgocenia.

Przygotuj kwotę, której oczekujesz. Powiedz ją od razu. Jeśli jest oderwana od rynku, dowiesz się w minutę, zamiast tracić popołudnie.

Czego nie robić

Nie naprawiaj przed sprzedażą. Świeżo wymieniona skrzynia rzadko zwraca się w cenie. Kupujący liczy wartość całego auta, nie sumy części.

Nie rozbieraj auta. Kompletny samochód jest wart więcej niż ten sam po wyjęciu kilku elementów.

Nie uruchamiaj na siłę zatartego silnika. Każda taka próba pogłębia uszkodzenie.

Nie ukrywaj wad. Wyjdą przy oględzinach, a wtedy cała rozmowa zaczyna się od nowa i już bez zaufania.

Nie cofaj licznika. Poza tym, że to przestępstwo, ślad zostaje w historii pojazdu i w sterownikach — sprawdzenie zajmuje minutę.

Ile to zajmuje

Zdjęcia telefonem: pięć minut. Zebranie dokumentów: kolejne pięć. To wszystko, czego potrzeba, żeby dostać konkretną wycenę zamiast ostrożnego oszacowania w dół.

Asystent wyceny

Zwykle odpowiada w kilka sekund